środa, 24 lipca 2019. Imieniny Kingi, Krystyna, Michaliny

Morowe dziewczyny w oliwkowych beretach

2019-03-07 12:01:55 (ost. akt: 2019-03-07 12:04:06)

13% żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej to reprezentantki płci pięknej. To najwięcej spośród wszystkich Rodzajów Sił Zbrojnych w Polsce. Wskaźnik ten wciąż rośnie.

Podczas niedawnej przysięgi w Malborku na 89 rekrutów wcielonych w szeregi 7 Pomorskiej Brygady Obrony Terytorialnej aż 20 stanowiły panie. Singielki, młode mężatki, mamusie z przychówkiem.

- Gdy zaczynaliśmy szkolenie, byliśmy grupą nieznajomych pochodzących z różnych miast, środowisk i rodzin. Szkoląc się w niecodziennych warunkach i wykonując zadania powierzone przez przełożonych, poznaliśmy się z każdej strony. Z czasem pojawiły się uśmiech i braterstwo. Zrozumieliśmy, jak ważna jest współpraca między nami. Dla osiągnięcia wspólnego celu, dla którego wszyscy tu jesteśmy, trzeba się poświęcić, nawzajem wspierać i zaangażować w to całego siebie – mówiła podczas uroczystości szer. Agata Andrzejczak. To jej przypadł zaszczyt zapytania młodych terytorialsów "Koleżanki i koledzy żołnierze: czy jesteście gotowi?" – a oni potwierdzili to donośnie.

Przy egzaminie ze sprawności fizycznej panie mają pewne fory ze względu na płeć. Na egzaminie z wiedzy teoretycznej nie ma już żadnych ulg. Co więcej, w czasie pierwszych szkoleń WOT żadna kobieta nie odpadła podczas 16-dniowego treningu, panom zaś to się zdarzało.

- Służba w Wojskach Obrony Terytorialnej to wielka przygoda, którą będę wspominać przez lata – tak po przysiędze mówiła przed kamerami szer. Oliwia Borawska. U niej to także, po ojcu, rodzinna tradycja.

- Najważniejsza jest motywacja, że można, że nie jesteśmy wcale gorsze od kolegów – uważa kolejna z terytorialsek, na co dzień pracownica jednej z trójmiejskich firm transportowych, w mundurze szeregowa.

- Chociaż obecnie wizerunek kobiety w mundurze nie budzi już tak dużego zaskoczenia jak miało to miejsce kilka lat temu, jednakże powody podjęcia takiej decyzji jeszcze w dalszym ciągu spotykają się z nie zrozumieniem wśród wielu osób. Podczas, gdy kobiety zajmują coraz wyższe stanowiska w służbach mundurowych, którym bardzo często towarzyszy duża presja i odpowiedzialność. Potrafią przy tym z niezwykłą sprawnością pogodzić ze sobą życie prywatne i zawodowe. Myślę, że służba kobiet w Wojskach Obrony Terytorialnej jest tego najlepszym dowodem. – mówi szer. Katarzyna Szymańska z Gdyni, na co dzień psycholog.

Udział pań w Wojskach Obrony Terytorialnej koresponduje blisko z ich rolą w Armii Krajowej. Tam kobiety stanowiły ponad 10 procent stanu osobowego. Trudno sobie wyobrazić AK bez łączniczek i sanitariuszek – najczęściej młodych dziewczyn, które rezygnowały ze swoich prawdziwych imion i pod pseudonimami szły w konspiracji pomagać w walce o Polskę. Każdego dnia ryzykowały życiem wynosząc rannych spod ostrzału, przenosząc meldunki, broń, radiostacje, paczki z ulotkami… To kolejne spoiwo łączące bohaterów Armii Krajowej z ich spadkobiercami z Wojsk Obrony Terytorialnej.

Dzisiejszy ponadprzeciętny zaciąg kobiet do WOT to także powrót do tamtych idei. Do podniesienia na sztandary wielkich, szczytnych haseł "Bóg, Honor, Ojczyzna", ale i sprowadzenia ich do codziennej pracy, odpowiedzialności, szacunku, bezinteresownej pomocy innym. Panie w Wojskach Obrony Terytorialnej są tego znakomitym dowodem.

8 marca niektóre z nich spędzą Dzień Kobiet w nasuniętych nad lewe oko oliwkowych beretach. Eleganckie szpilki zamienią na wojskowe buty, zdejmą gustowne torebki a na ramionach zawisną ciężkie plecaki. Kolorowy makijaż natomiast zastąpią wojskowe maskujące farby. Bo takie już one są, te roześmiane dziewczyny w moro. Lub jak kto woli: morowe dziewczyny!

Maciej Szalbierz
7 PBOT


http://m.82-200.pl/2019/03/orig/dsc0187-4224.jpg
http://m.82-200.pl/2019/03/orig/img-20181203-wa0000-4225.jpg